Tańczący krzew
Pewnego razu wracałem ze szkoły jak zwykle przez sąsiednie podwórko. Szedłem sobie pogwizdując i wymachując na wszystkie strony workiem z ubraniami na zmianę na W-F. Robiło się już ciemno, bo to była późna jesień.
Właśnie przechodziłem obok bloku, w którym mieszka Rafał - mój najlepszy kumpel, kiedy usłyszałem dziwny szelest. Jakby drzewo szumiało, tylko że ten dźwięk był nisko. Może jakiś krzak? I rzeczywiście, z pobliskiego krzewu dochodziły dźwięki. Tak jakby zaplątał się w nich jakiś zwierzak albo nawet ptak, bo roślina trzęsła się energicznie.
Chciałem podejść bliżej i sprawdzić co tam jest, kiedy nagle przeszył mnie strach. Nie potrafię powiedzieć czego się przestraszyłem, bo przecież nie jestem tchórzem. Ale czułem, że coś tu jest nie tak, że ten ruch jest jakiś nienaturalny.
Pomyślałem o ucieczce, ale zbyt byłem ciekaw. Postanowiłem zadzwonić do Rafała. We dwóch na pewno coś wymyślimy. Wyciągnąłem komórkę i wybrałem jego numer. Nie odbierał. Dziwne, przecież wyszedł ze szkoły wcześniej ode mnie, już dawno powinien być w domu? Podszedłem do jego klatki i zadzwoniłem domofonem. Nic.
"Trudno" - pomyślałem i ruszyłem w stronę tańczącego krzewu. Rzuciłem plecak i worek na ziemię za pobliskim drzewem - żeby nikt nie zobaczył i nie ukradł, i wszedłem w gęstwinę. Musiałem kawałek czołgać się po ziemi, żeby dotrzeć do źródła całego zamieszania i wtedy zobaczyłem, co tam było!
Kliknij "dalej" i zobacz jak to się może skończyć!
Zakończenie 1
... leżała tam pozginana kartka papieru. Wziąłem ją i zacząłem
czytać. Nagle zerwał się wiatr i
zorientowałem się, że już godzina 20:00. Zerwałem się i pobiegłem
do domu. Gdy stanąłem
przed domem drzwi były zamknięte, wyjąłem z plecaka klucze i
wszedłem do środka. Chcąc
włożyć kurtkę do szafy zaczepiłem się i straciłem przytomność. Po
chwili drewniana podłoga
korytarzu zamieniła się w piasek. Podniosłem się i ujrzałem Rafała.
Podbiegłem do niego
krzycząc:
- Co się tutaj dzieje?
Rafał nic nie odpowiedział. Zwróciłem się z tym pytaniem również do
innych chłopców z
osiedla którzy siedzieli obok niego. Lecz oni nic. Nagle usłyszałem
głos który dobiegał z tyłu.
- Nie próbuj do nich nic powiedzieć, bo i tak nic od nich nie
usłyszysz.
- Ale czemu tak się dzieje? - zapytałem.
- To pozostanie tajemnicą ale jeśli chcesz możesz ich uwolnić -
powiedział głos.
- A więc co mam zrobić?
- Dzisiejszej nocy musisz znaleźć pod swą poduszką klucz.
- Dobrze - odpowiedziałem.
Gdy spałem pod poduszką znalazłem klucz. I następnego dnia
spotkałem w szkole Rafała i
resztę chłopaków. Od tej pory już nigdy nie przechodziłem obok tego
krzaka.
Łucja Babkiewicz
Zakończenie 2
W tych krzakach był Rafał! Ciskał się na ziemi na wszystkie strony jakby go coś opętało. Przestraszyłem się na poważnie, bo nikogo nie było w pobliżu, a mój kumpel miał najwyraźniej jakiś atak padaczki!
Podczołgałem się do niego. Gdzieś słyszałem, że człowiek w takim ataku może sobie odgryźć język, więc trzeba mu między zęby włożyć coś do zagryzienia. Znalazłem patyk. Już miałem wetknąć go Rafałowi w zęby, kiedy ten się nagle uspokoił. Przez chwilę wyglądał jakby spał, a potem otworzył oczy. Zamrugał. Usiadł (co nie było łatwe przez te krzaki dookoła) i rozejrzał się dokoła.
- Co się dzieje? - zapytałem.
- Właśnie miałem zapytać o to samo?- odpowiedział Rafał i jeszcze raz zamrugał.
- No to skąd się tu wziąłeś? Znalazłem cię w krzakach, miałeś jakiś atak, rzucałeś się, aż cały krzak tańczył!
- Nie wiem? pamiętam tylko, że poczułem łaskotanie na plecach kiedy przechodziłem obok tego krzewu i musiałem chyba stracić przytomność?
- Jasne, krzak cię połaskotał po plecach i zemdlałeś! - prychnąłem - Chodź do mnie do domu, pogramy sobie w coś?
I poszliśmy, niewiele się zastanawiając nad tym co się stało.
Następnego dnia Rafał dostał gorączki i zaczął źle się czuć. Po kilku dniach musiał jechać do szpitala. Jego mama mówiła mojej, że Rafał ma koszmary nocne - śni mu się tańczący krzew.
Na szczęście rodzicom Rafała udało się ściągnąć jakiegoś szamana, który zamknął się z Rafałem w szpitalu na kilka godzin. A jak wyszedł - Rafał był zdrowy.
Parę dni później wracałem jak zwykle ze
szkoły, wymachując workiem. Przechodząc obok tamtego krzewu
mimowolnie zatrzymałem się na wspomnienie tamtego dnia. I nagle
poczułem silne swędzenie na plecach...
Ania Kaczkowska
Zakończenie 3
W krzakach siedział dziwny stworek. Wyglądał trochę jak pies, a trochę jak jeż. Jeżopies. Kolce zaplątały mu się w krzak, dlatego się tak szamotał.
- Co ci jest, biedaku? - zapytałem i wyciągnąłem ostrożnie ręce, żeby pomóc mu się wydostać.
Ten popatrzył na mnie dziwnym wzrokiem i przestał się szarpać.
- Chyba widzisz, że się zaplątałem! - warknął na mnie z pretensją w głosie.
- Co? - krzyknąłem niechcący. Ten jeżopies gadał ludzkim głosem, słowo honoru!
- Nie dość, że ślepy, to jeszcze głuchy? - burknął stwór i zaczął powoli się przesuwać, ciągnąć za sobą gałęzie krzewu, jakby chciał go wyrwać z korzeniami.
- Ej! Zachowuj się, bo ci nie pomogę! - skarciłem bestię. - Obiecaj, że mnie nie pogryziesz, to cię stąd wyciągnę. Mogę wyplątać ci te gałęzie z kolców.
Popatrzył na mnie nieufnie, ale nadstawił grzbiet w gotowości do wyplątywania, więc uznałem, że mamy umowę. Kiedy tylko trochę go wyplątałem, wyrwał się sam i zaczął uciekać pod blok. Ale najwyraźniej poczuł, że to niegrzeczne zachowanie, bo wrócił. Przyczłapał się do mnie, westchnął i powiedział.
- Dzięki, mały.
I zaczęliśmy rozmawiać. Nazywał się Jerzy i
uciekł z laboratorium szalonego naukowca, który robił eksperymenty
na zwierzętach. Chciał skrzyżować psa z jeżem, ale niechcący dodał
do mieszanki ludzki gen, dzięki czemu Jerzy otrzymał dar mowy i
inteligencję. Teraz naukowiec szukał go po mieście, więc Jerzy
musiał uciekać. Postanowiłem mu pomóc. Wygospodarowałem dla niego
kącik w piwnicy i w tajemnicy przed rodzicami zanosiłem mu
jedzenie. Zaprzyjaźniliśmy się. Często chodzimy razem na spacery,
prowadzimy długie rozmowy, chodzimy do kawiarni (chowam go wtedy
pod kurtkę). Mamy też plany na przyszłość - na wiosnę chcę kupić
elementarz i nauczę Jerzyka czytać.
Beata Wróblewska
Głosujcie na ulubione zakończenie do 15 grudnia.
Wasze głosy
12
powinno byc wszedzie 0% poniewaz kazde dziwne ze zemdlal jak sie hcial kurtke schowac stwor z laboratorium ........ i o jakims kluczu no niemoge....
takie se
nudne|klapa totalna
Nudne jak niewiem co
Best bezpieczna strona certyfikat



