Gilbert
Kot, pies, biegające myszki i rudy wróg. Przeczytaj fragment bajki i wymyśl zakończenie. Nagrody czekają! Czas - do 26 stycznia.
Dawno temu, za górami i lasami, w małej wsi mieszkał sobie wielki, gruby kot. Nazywał się Gilbert. Miał brązowo-czarno-białe futro i różowy wilgotny nos. Bardzo lubił przesiadywać sobie na skraju lasu i oglądać bigające dookoła myszki. Wcale nie chciał ich jeść, bo to był miły kot, który muchy by nie skrzywdził. Ale miał swoje humory i od czasu do czasu lubił sobie za tymi myszkami poganiać.
Pewnego dnia siedział sobie właśnie i rozmyślał o myszkach, kiedy podszedł do niego jego dobry przyjaciel - pies Hektor. Usiadł obok niego i zaczął się energicznie drapać. Gilbert zorientował się, że Hektor ma pchły i najwyraźniej właśnie w tej chwili wszystkie te pchły strzepuje na niego! Co za okropność, ohyda, paskudztwo, fe!
- Ej! Przestań strząsać na mnie swoje paskudne robale, psie! -
wrzasnął zniecierpliwiony.
- Jakie robale??? - oburzył się Hektor. - Ja nie mam żadnych
robali. Po prostu swędzi mnie skóra.
- Dobra, dobra. Wiem, że masz pchły, nie udawaj, że nie.
- No dobrze, niech Ci będzie, masz rację. Przepraszam, nie będę się
drapał tuż przy tobie. - przyznał Hektor i podreptał dalej.
Gilbert popatrzył na niego ze współczuciem. "Biedny psina" - pomyślał sobie - "biega po lesie całymi dniami. pcheł już nałapał. Jeszce zarobi jakiegoś kleszcza i będzie nieciekawie". Jednak uznał, że nie będzie się zajmował Hektorem i postanowił popatrzeć sobie na myszki.
Poszedł w kierunku polanki, gdzie zazwyczaj ganiały, kiedy nagle usłyszał pisk. Gilbert, jak każdy kot, miał dobry słuch i od razu rozpoznał, że to myszy tak piszczą. Pobiegł prędko w kierunku skąd dochodził dźwięk.
Widok jaki roztoczył się przed jego oczami na skraju polany przeraził go i wzburzył. Oto po polanie jak szalone biegały myszy, piszcząc w niebogłosy. A za nimi niczym rozpędzona lokomotywa chaotycznie biegał ogromny rudy kocur.Najwyraźniej chciał je pozjadać.
"O nie" - pomyślał Gilbert. "Nie będziesz mi tu się panoszył na
mojej polanie rudy zbóju! Zaraz Ci pokażę do czego zdolny jest kot
Gilbert kiedy się wścieknie!"
Zagwizdał na Hektora, który przybiegł po chwili. postanowili
działać razem. Skoczyli w kierunku rudego kota.
Zakończenie 1
Obaj: Hektor i Gilbert rzucili się na rudego wichrzyciela i
próbowali go przestraszyć, ale ten zdawał się nie zwracać na nich
absolutnie żadnej uwagi. Przecież cała okolica doskonale wiedziała,
że Gilbert nikogo nie skrzywdziłby, a Hektor był zbyt ociężały i
leniwy, aby komukolwiek zagrozić! Rudzielec nie wiedział jednak, iż
spółka dwóch przyjaciół dysponuje najgroźniejszą z możliwych broni:
bronią biologiczną!!! Wystarczyło tylko, że Hektor podszedł nieco
bliżej i... podrapał się leciutko tu i ówdzie... Rudy intruz nagle
poczuł ze zdumieniem, że coś zaczyna go strasznie mocno swędzić i
koniecznie musi się podrapać! Z czasem to uczucie było tak
obsesyjne, że tylko się skrobał i skrobał bez przerwy, a myszki aż
piszczały, lecz tym razem: z radości! Wreszcie rudzielec uciekł z
polanki, bo gryzące go pchły Hektora były nieznośne! Gilbert znów
spokojnie obserwował swoje znajome myszki, a Hektor mógł nareszcie
beztrosko zasnąć, gdyż nic go już nie gryzło!...
Ela Ciernicka
Zakończenie 2
Rudy kot był wileki i silny, pomyślał więc że wygra z Hektorem i
z Gilbertem. Lecz nie patrzył z kim walczył. Hektor powoli zbliżał
się do rudego kota, a ten zauważył że Hektor to pies. Rudy kot
coraz bardziej sie bał, ale nie wiedział że Hektor ma pchły.Gilbert
w tym czasie schował się gdzieś w trawie. Rudy kot uciekł, a Hektor
zaczął szukać Gilberta.
Gilbert pobiegł do lasu i schował sie za drzewem.
- Uuuuuffffffffff udało się dobrze że pchły nie zeszły na mnie.....
- pomyślał, że przecież jak Hektor podchodził do tamtego kota, to
może te obrzydliwe robale wskoczyły na rudzielca.Więc poszedł
zobaczyć czy Hektor się jeszcze drapie. Patrzy: oooooo....koło
strumyka stoi rudy kot i drapie sie wszędzie.
Gilbert od razu wiedział że na rudego kota weszły pchły. Pobiegł do
Hektora, który właśnie się nudził.
- Co sie stało Gilbert, mogę ci w czymś pomóc? - spytał pies.
- Choć coś zobaczyć.. - westchnął Gilbert.
Wtedy poszli do rudego kota i patrzyli zza drzewa. Hektor był
wrażliwy, a koło niego chodził pająk, więc się wystraszył i
wyskoczył zza drzewa prosto na rudego kota. Rudzielec wpadł do
strumyka, a nie umiał pływać (był to dosyć głęboki strumyk) i
wołał:
- Pomocy, ratunku.... Niech mi ktoś pomoże.... Pomocy..... Nie
umiem pływać......!!!!!!!!
Wtedy Gilbert pomyślał "pomóc mu czy nie? .....Dobra niech będzie"
i zawołał....
- Daj mi łapę to Cię wciągnę!!!
Rudy kot dał Gilbertowi łapę, a Gilbert wciągnął go na ziemię.
Wtedy rudy kot powiedział że nazywa się Maks.
Hektor, Gilbert, i Maks zaprzyjaźnili się i Maks już nie chciał
jeść myszy.Teraz Maks i Gilbert byli jak bracia mimo tej niby walki
. No, ale cóż można powiedzieć tam spotkali sie pierwszy
raz....haha.
Autor Anonimowy
Zakończenie 3
Ale Hektor wciąż się drapał i to im bardzo przeszkadzało. Nagle
Gilbert podskoczył z radości, bo przyszedł mu do głowy genialny
pomysł!
- Hektor, chodź - zawołał.
Powiedział mu coś na ucho i popędził w stronę rudego kota, a piesek
za nim.
- Ty rudy!- zawołał Hektor -Tak, do Ciebie mówię!
Rudy kot podbiegł i zły zawołał:
- Po co się wtrącacie? Hektor zaczął się drapać, a pchły spadały na
rudego kota.
- Przestań! - zawołał rudzielec.
- Nie przestawaj Hektor! - krzyknął Gilbert.
Rudy zaczął uciekać, a przyjaciele śmiali się z tej dziwnej
przygody.
- Jeszcze tego pożałujecie!Pożałujecie! - krzyczał rudy kot.
Olga Holewińska
Które zakończenie najlepsze? Głosujcie do 11 lutego. Żeby zagłosować trzeba być zalogowanym!
Wasze głosy
8
ej ludzie uspokujcie sie troche jasne
Rudy kot był wileki i silny, pomyślał więc że wygra z Hektorem i z Gilbertem. Lecz nie patrzył z kim walczył. Hektor powoli zbliżał się do rudego kota, a ten zauważył że Hektor to pies. Rudy kot coraz bardziej sie bał, ale nie wiedział że Hektor ma pchły.Gilbert w tym czasie schował się gdzieś w trawie. Rudy kot uciekł, a Hektor zaczął szukać Gilberta.
Gilbert pobiegł do lasu i schował sie za drzewem.
- Uuuuuffffffffff udało się dobrze że pchły nie zeszły na mnie..... - pomyślał, że przecież jak Hektor podchodził do tamtego kota, to może te obrzydliwe robale wskoczyły na rudzielca.Więc poszedł zobaczyć czy Hektor się jeszcze drapie. Patrzy: oooooo....koło strumyka stoi rudy kot i drapie sie wszędzie.
Gilbert od razu wiedział że na rudego kota weszły pchły. Pobiegł do Hektora, który właśnie się nudził.
- Co sie stało Gilbert, mogę ci w czymś pomóc? - spytał pies.
- Choć coś zobaczyć.. - westchnął Gilbert.
Wtedy poszli do rudego kota i patrzyli zza drzewa. Hektor był wrażliwy, a koło niego chodził pająk, więc się wystraszył i wyskoczył zza drzewa prosto na rudego kota. Rudzielec wpadł do strumyka, a nie umiał pływać (był to dosyć głęboki strumyk) i wołał:
- Pomocy, ratunku.... Niech mi ktoś pomoże.... Pomocy..... Nie umiem pływać......!!!!!!!!
Wtedy Gilbert pomyślał "pomóc mu czy nie? .....Dobra niech będzie" i zawołał....
- Daj mi łapę to Cię wciągnę!!!
Rudy kot dał Gilbertowi łapę, a Gilbert wciągnął go na ziemię. Wtedy rudy kot powiedział że nazywa się Maks.
Hektor, Gilbert, i Maks zaprzyjaźnili się i Maks już nie chciał jeść myszy.Teraz Maks i Gilbert byli jak bracia mimo tej niby walki . No, ale cóż można powiedzieć tam spotkali sie pierwszy raz....haha.
Autor Anonimowy
!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
KOKOKO
KOKOKO
KOKOKO
KOKOKO
KOKOKO
KOKOKO
KOKOKO
KOKOKO
KOKOKO
Best bezpieczna strona certyfikat



